Juan de Mariana SJ „Traktat o przemianie pieniądza”

Zdjęcie użytkownika Tajemnice Pieniądza.

Jezuicki ksiądz, Juan de Mariana SJ, żyjący w latach 1536-1624, wywodził się ze Szkoły Salamańskiej, w ramach której hiszpańscy scholastycy sformułowali wczesne podstawy teoretyczne dla austriackiej szkoły w ekonomii. W roku 1609, w swoim „Traktacie o przemianie pieniądza” Mariana jawnie skrytykował psucie pieniądza oraz zdzierstwo podatkowe dokonywane przez hiszpańskich urzędników:

„Jeżeli zaś książę nie jest władny nakładać podatków wbrew oporowi poddanych, ani ustanawiać monopoli na handel, nie jest też władny czerpać świeżych zysków z psutego pieniądza. Strategie te bowiem do jednakiego zmierzają celu: opróżnienia kieszeni ludu i napełnienia pieniędzmi
kufrów królewskich.”

Mariana zdawał sobie sprawę, że jego polemika doprowadzi do wielu kontrowersji, ponieważ środki na podtrzymywanie władzy centralnej w Hiszpanii pozyskiwane były głównie z ukrytego podatku inflacyjnego:

„W czasie kiedy zaczęło brakować w Hiszpanii pieniędzy a skarbiec został całkowicie wyczerpany przez wieloletnie wojny oraz przez wiele innych problemów, obmyślano wiele sposobów na zaspokojenie tego niedoboru. Między innymi, jednym z postanowień było obniżenie siły nabywczej pieniądza i to na dwa sposoby: pierwszy, przez podwojenie wartości dotychczasowego pieniądza, król zrobił dobry interes: zarobił połowę całej sumy, która była potężna -był to ogromny zysk! Po drugie, został wyemitowany nowy pieniądz z czystej miedzi bez dodatku srebra, które zwykle używane było do tej pory do producji pieniądza. (…) W ten sposób król zyskał ponad dwie trzecie.”

Świadomy kontrowersji jakie wywoła, jezuita postanowił opublikować traktat wpędzając się w wir niebezpiecznej debaty:

„Bez wątpienia, niektórzy potępią mnie za śmiałość a inni za wybujałą pewność siebie. Ale, pomimo zagrożenia, nie zawaham się potępić rzeczy, które ludzie większej roztropności i doświadczeniu ode mnie uważali za lek na całe zło.”

Postawa Juana de Mariana SJ jest dla mnie bez wątpienia aktem odwagi i stanowi wzór chrześcijańskiej ofiary.  U jezuity dążenie do prawdy stało na pierwszym miejscu, a jego postępowanie było w najmniejszym stopniu naiwne. Dla bardziej wnikliwych zamieszczam poniżej link do pełnego tekstu traktatu hiszpańskiego scholastyka:

http://www.marketsandmorality.com/index.php/mandm/article/viewFile/550/541

 

 

 

Upadł, upadł Wielki Babilon!

 

Osiemnasty rozdział biblijnej Księgi Apokalipsy mówi o upadku Babilonu, który jest symbolem potężnej, zdegenerowanej cywilizacji, zbudowanej na fundamentach relatywizmu moralnego.

“I głosem potężnym tak zawołał:
Upadł, upadł Babilon — stolica.
I stała się siedliskiem demonów
i kryjówką wszelkiego ducha nieczystego,
i kryjówką wszelkiego ptaka nieczystego i budzącego wstręt,
bo winem zapalczywości swojego nierządu napoiła wszystkie narody,
i królowie ziemi dopuścili się z nią nierządu,
a kupcy ziemi wzbogacili się ogromem jej przepychu
.” Apokalipsa św. Jana 18:2–3

Symbol ten według Biblii jest kluczowy i powinien być rozumiany jako rodzaj ludzkiej tendencji, która po wielu próbach zostanie w przyszłości przełamana. Apokalipsa św. Jana naucza, że kiedy Babilon zostanie pokonany zawita Nowa Jerozolima, miasto, w którym na wieczność królować będzie Bóg.

W Starym Testamencie pierwsze wzmianki o Babilonie pojawiają się w Księdze Rodzaju, gdzie mowa o Wieży Babel. Była to konstrukcja, która miała być świadectwem doskonałości ludzkiego rozumu.

“rzekli: Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi.” Księga Rodzaju 11:4

Budowy jednak nie ukończono, ponieważ wiedza jednostki na temat alokacji zasobów w gospodarce jest mocno ograniczona. Tworzenie silnie scentralizowanego systemu było więc skazane na porażkę a podtrzymywanie statusu quo wiązało się z koniecznością stosowania przymusu. Ucisk i tyrania dały początek niezadowoleniu i zubożeniu społeczności co ostatecznie doprowadziło do dezintegracji systemu.

Kolejno krytyka tyranicznego państwa zaprezentowana jest przez zniszczenie Sodomy i Gomory, niewolę egipską oraz upadek legedarnego miasta Babilon. Każdorazowo przyczyną upadku było odrzucenie obiektywizmu moralnego. Najbardziej wymowna w tej kwestii jest Księga Samuela:

A Pan rzekł do Samuela: Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą. Podobnie jak postępowali od dnia, w którym ich wyprowadziłem z Egiptu, aż do dnia dzisiejszego, porzucając Mnie i służąc innym bogom, tak postępują i z tobą. Teraz jednak wysłuchaj ich głosu, tylko wyraźnie ich ostrzeż i oznajmij im prawo króla, który ma nad nimi panować. “ 1 Księga Samuela 8:7–9

I powtórzył Samuel wszystkie słowa Pana ludowi, który od niego zażądał króla. Mówił: «Oto jest prawo króla mającego nad wami panować: Synów waszych będzie on brał do swego rydwanu i swych koni, aby biegali przed jego rydwanem. I uczyni ich tysiącznikami, pięćdziesiątnikami, robotnikami na roli swojej i żniwiarzami. Przygotowywać też będą broń wojenną i zaprzęgi do rydwanów. Córki wasze zabierze do przyrządzania wonności oraz na kucharki i piekarki. Zabierze również najlepsze wasze ziemie uprawne, winnice i sady oliwkowe, a podaruje je swoim sługom. Zasiewy wasze i winnice obciąży dziesięciną i odda ją swoim dworzanom i sługom. Weźmie wam również waszych niewolników, niewolnice, waszych najlepszych młodzieńców i osły wasze i zatrudni pracą dla siebie. Nałoży dziesięcinę na trzodę waszą, wy zaś będziecie jego sługami. Będziecie sami narzekali na króla, którego sobie wybierzecie, ale Pan was wtedy nie wysłucha.” 1 Księga Samuela 8:10–17

Dzieje Starego Testamentu przypominają więc nieustanne poszukiwanie sposobu na idealne państwo przez Naród Wybrany. Podnoszenie się i upadek Izreala mogą być interpretowane jako walka o lepsze jutro na drodze porażek i niepowodzeń. Narracja jest też pełna obietnic, wysiłek Izreala nie jest jałowy i ma zaowocować w przyszłości. Owocem tym miało być przyjście Syna Człowieczego, którego misją było zaprowadzenie na ziemi Królestwa Bożego. Tego rodzaju proroctwa musiały być jednak dla Izraelitów mało zrozumiałe. Można się domyślać, że oczekiwano raczej przyjścia potężnego króla, który zagwarantuje w końcu Izraelowi panowanie nad światem.

Postać Jezusa z Nazaretu nie wpisywała się w etos potężnego władcy. Jednak jego działalność ma wielki sens jeżeli założymy, że księgi Starego Testamentu są poszukiwaniem sposobu na eliminację relatywizmu, który symbolicznie zapoczątkował Adam zjadając owoc poznania dobra i zła. Dlatego z perspektywy Pisma Świętego droga do Nowej Jerozolimy musi skupiać się na walce z grzechem a nie na budowie potęgi politycznej.

Jak w takim razie i czy w ogóle Jezus nauczył nas gładzić grzech? Odpowiedź wydaje się ukrywać za przesłoną rytuału ofiary.

W Starym Testamencie zabijano baranka, którego śmierć miała działać ochronnie na całą społeczność. Pod tym pozornie barbarzyńskim aktem kryje się głeboko zakorzeniona prawda na temat ludzkiej natury. Od pradawnych czasów dramaturgia śmierci jednej osoby lub zwierzęcia pozwalała na ocalenie całej społeczności:

“…wojna i ofiara służyły pierwotnie temu samemu celowi — stłumieniu agresywnej energii, która mogła zniszczyć społeczność i skierowaniu jej na “zewnętrzny” obiekt, taki jak ofiara czy w przypadku wojny zewnętrzny wróg.”(Ehrenreich, “Rytuały Krwi”)

Do czasów Nowego Testamentu ludzkość zdecydowanie unikała odpowiedzialności za śmierć kozła ofiarnego, zrzucając odpowiedzialność samej jednostki. W ten sposób grzech nie był gładzony, a jednynie ‘przenoszony’. W przypadku śmierci Jezusa z Nazaretu dokonał się przełom:

“Nazajutrz (Jan Chrzciciel) zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł:
Oto Baranek Boży, który zgładzi grzechy świata.” (Jana 1:29)

Przez uznanie własnej winy za śmierć bohatera, jednostka zdała sobie sprawę, że wypieranie się odpowiedzialności nie jest najbardziej optymalnym sposobem na zwalczanie zła, trzeba zdławić je w zarodku, w sobie samym. Rene Girard w swojej książce “Kozioł ofiarny” analizuje znaczenie postępu jakim była ofiara Jezusa:

“Ewangelie ukazują nam wszystkie typy stosunków międzyludzkich, z początku trudnych do zrozumienia, głeboko irracjonalnych, które jednak po dokonaniu pełnej analizy mogą i powinny dać się ująć w jedną całość przy zastosowaniu tylko jednego czynnika mimesis.” Rene Girard “Kozioł Ofiarny”

Grzech od śmierci Jezusa wydaje się być na straconej pozycji. I rzeczywiście, kiedy spojrzymy na cywilizację jaką udało się do tej pory zbudować na fundamentach chrześcijańskiej ofiary, jesteśmy często pełni podziwu i niedowierzania co do przełomu, który dokonał się przez ostatnie dwa tysiące lat. Współczesnym przykładem produktywności nowej formy ofiary jest postać Aleksandra Sołżenicyna, więźnia radzieckich obozów pracy. W opiniontwórczej książce “Archipelag Gułag” dochodzi on do wniosku, że sam ponosi odpowiedzialność za piekło komunizmu, nie dopuszczając do oskarżenia konkretnej klasy, grupy etnicznej lub jednostki co zapewne dałoby początek kolejnej serii nieszczęść. Rozwiązaniem autora nie jest zrzucanie winy, ale przyznanie się do grzechu zaniedbania. To wielotomowe dzieło było jedną z kluczowych publikacji, które przyczyniły się do upadku ZSRR.

Według Biblii ofiara Jezusa jest początkiem panowania Królestwa Bożego, które nastało razem z jego przyjściem Syna Bożego, jest powolnym powrotem do adamowego Edenu. W Ewangelii Królestwo Boże porównywane jest do ziarna, które zasiał Jezus. Według wiary katolickiej istnieją dwa kolejne stany Królestwa Bożego, teraz i poźniej i dokonują się przez panowanie Kościoła na ziemi(Ch. Schönborn: “Królestwo Boże a Kościół niebiesko-ziemski”).

Apokalipsa Św. Jana jest opisem drogi jaką ludzkość będzie musiała przejść od śmierci Jezusa aż do Królestwa Bożego później. Jest to pełen symboli obraz zmagań z Babilonem. Pomimo potężnego postępu, ostatnie dwa tysiące lat były pełne tragedii, wojen i upadków. Potężne bestie XX wieku były bliskie doprowadzenia życia do zagłady. Obecnie Babilon znów triumfuje. Silnie scentralizowane państwa stały się aparatem ucisku. Relatywizacja moralna postępuje w konsekwencji czego potężny kryzys ekonomiczny wydaje się być nieuchronny. Czy upadek współczesnej nam bestii będzię ostatecznym rozrachunkiem z Babilonem? Ciężko w tym zakresie spekulować. Pozostaje nam jedynie głosić Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym i naśladować Jezusa ofiarując się prawdzie, co na pewno sprawi, że obiecane miasto Boga będzie o kilka słów bliżej nas.

“ Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką,
po obu brzegach,
drzewo życia, rodzące dwanaście owoców —
wydające swój owoc każdego miesiąca —
a liście drzewa [służą] do leczenia narodów.
Nic godnego klątwy
już [odtąd] nie będzie.
I będzie w nim tron Boga i Baranka,
a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali.” Apokalipsa św. Jana 22:2–3

Dlaczego smoki kochają złoto

Joseph Campbell, amerykański badacz mitologii komparatywnej, rozpoczyna pierwszy rozdział książki Potęga mitu w sposób następujący:

„Powiada się, że tym, czego poszukujemy, jest sens życia. Otóż nie sądzę, żebyśmy szukali właśnie tego. Myślę, że tym, o co nam chodzi, jest doświadczenie życia jako takiego tak, by nasze realne przeżycia na płaszczyźnie czysto fizycznej wywoływały rezonans w głębi naszej najbardziej wewnętrznej istoty i rzeczywistości, byśmy naprawdę doznali upojenia faktem życia”.

Na podstawie analizy mitologicznych schematów Campbell stwierdził, że człowiek jest istotą nastawioną na odkrywanie nowych terytoriów, poczuwa sens swojego istnienia jedynie w warunkach zrównoważonej eksploracji tego, co dla niej nieznane. Z perspektywy antropologicznej takie spojrzenie wydaje się bardzo racjonalne. Początki ludzkości to okres ciągłego zagrożenia egzystencjalnego, głównie ze strony drapieżników. Unikanie zagrożenia przez pozostanie w jaskini było słabą strategią na przetrwanie. Dlatego nasi przodkowie byli zmuszeni do ciągłej konfrontacji z niebezpieczeństwem. Przy odrobinie szczęścia, najdzielniejszym śmiałkom udawało się wyjść cało z potyczki z bestią. Taka jednostka była gloryfikowana i posiadała najlepszy status reprodukcyjny, co oznacza, że w dużej mierze płynie w nas dzisiaj krew pradawnych bohaterów. Ponieważ bohaterski indywidualizm był kluczowy dla przetrwania ludzkości, opowiadania o bohaterach były przekazywane z pokolenia na pokolenie, aby zaszczepić w potomkach niezbędny dla gatunku pierwiastek heroizmu.

Z biegiem czasu ustne przekazy, w procesie ewolucyjnej selekcji, uwzględniały tylko takie schematy działań oraz postaci, które z perspektywy przetrwania gatunku były najbardziej istotne i z czasem nabierały one cech archetypu. Dla przykładu smok jest przykładem postaci, w ramach której nastąpiła synteza wszystkich znanych człowiekowi zagrożeń. Z początku zagrożeniem były dzikie zwierzęta, głównie gady, ponieważ to one stanowiły zagrożenie egzystencjalne dla pierwszych ssaków i mocno zakorzeniły się w strukturach nerwowych naszych przodków, czego dowodzą ostatnie badania z zakresu neurobiologii[1].

W literaturze smok przedstawiany był jako istota bardzo inteligentna i przebiegła. Był potworem bez cnoty. Miał wzbudzać przerażenie i czujność. Często znajdował się w posiadaniu złota. W Hobbicie J.R.R. Tolkiena czytamy:

„Oto leży tu olbrzymi, czerwonozłocisty smok, pogrążony w głębokim śnie; z paszczy i z nozdrzy dobywa się pomruk i kłęby dymu, lecz podczas snu potwora ogień ledwie się tli w jego wnętrznościach. Pod nim, nakryte jego cielskiem i wielkim zwiniętym ogonem, (…) piętrzą się niezliczone drogocenne przedmioty (…). Smaug leżał ze złożonymi skrzydłami niby ogromny nietoperz, obrócony trochę bokiem, tak że hobbit widział jego ciało od spodu: długi, blady brzuch oprószony drogimi kamieniami i okruchami złota, które wbiły się mu w skórę od stałego wylegiwania się na tym łożu bogactw.”

Jordan Peterson tłumaczy powyżej opisaną symbolikę w swoim wykładzie na temat psychologicznych znaczeń historii biblijnych w następujący sposób:

„Smok jest straszną postacią, która gromadzi złoto. (…) to symboliczne przedstawienie drapieżnej natury tego, czego nie znamy, w połączeniu z potencjałem generowania nowego rodzaju informacji przez nieznane otoczenie”.

Smok gromadził złoto, ponieważ zyskało ono dla niego symbol pierwiastka, który jest w stanie dokonać pozytywnej transformacji otoczenia. Taka symbolika wynika z unikalnych właściwości złota, takich jak trwałość, wyjątkowy kolor, podzielność, oraz ograniczona podaż. Posiadacz dużej ilości żółtego metalu zwykle zapewniał sobie wpływy i posiadał większe szanse na przetrwanie. Mityczne historie o smokach przestrzegają również przed zbytnią centralizacją władzy i zbyt dużą chciwością, która prowadzi do wzrostu potęgi Lewiatana i ostatecznej destrukcji życia, czego współczesnym przykładem jest schemat funkcjonowania bankowości centralnej.

Jednak fakt, że złoto nabrało archetypowego znaczenia, jest często lekceważony wśród inwestorów i ekonomistów głównego nurtu, a to właśnie archetypy pozwoliły na proces aksjomatyzacji określonych norm etycznych. Dlatego uprzywilejowanie epistemologii wyjaśniającej sposoby przetrwania (biblijna epistemologia), a następnie korelowanie jej z konkretnym nurtem w naukach społecznych, jest dla mnie praktycznym podejściem do każdej analizy inwestycyjnej, ponieważ od samego początku określa kontekst dopuszczający najmniejszą możliwą relatywizację prawdy. Uważam, że ograniczanie się wyłącznie do pozytywistycznej metody poznawczej to uleganie smoczemu podstępowi, który ma na celu odwrócić naszą uwagę od prawdziwego blasku złota.

Jak stwierdził George Orwell, „Pojęcie obiektywnej prawdy powoli odchodzi w zapomnienie. Kłamstwa przejdą do historii”.

[1] Zob. Lynne Isbell, Snake Detection Theory, 2016Biologiczną podstawę archetypowych struktur próbował również udowodnić ojciec psychologii analitycznej Carl Jung, który zaobserwował u pacjentów chorych na schizofrenię oraz w marzeniach sennych innych pacjentów znaczące podobieństwa manifestujących się symboli i schematów działań. (Carl Jung, Archetypes and the collective unconcious)