Zrozumieć kapitalizm [recenzja książki]

Niedawno zostałem poproszony przez czytelnika o napisanie krótkiej recenzji na temat książki „Zrozumieć kapitalizm” Karola Skorka. Moje refleksje ponizej.

Autor książki już na samym początku słusznie zauważa, że krytykowanie kapitalizmu w tzw. środowiskach wolonościowych jest zwykle odbierane jako akt bluźnierczy. Czytamy: „Są takie świętości i są takie aksjomaty, których nie sposób atakować bez narażenia się na śmieszność oraz krytykę”. Następnie dowiadujemy się, że narodziny kapitalizmu nie były żadną sielanką a pierwsi kapitaliści to często „dorobkiewicze i dranie”. Do tej pory odnoszę więc wrażenie, że jak na wolnorynkowca autor wykazuje dużo dobrej woli, żeby przekonać czytelnika do swojej ostrożności wobec ideologicznej pułapki liberalizmu (bądź liberatarianizmu).

Następnie autor przechodzi jednak do obrony systemu kapitalistycznego stwierdzając, że „nawet feudalizm był ułomną formą kapitalizmu”, „wyzysk istniał również w systemach niekapitalistycznych” oraz „nie tylko kapitaliści cechują się chciwością”. Mamy więc, po uprzedniej krytyce, próbę uzasadnienia niedociągnięć kapitalizmu, wynikających po prostu z natury człowieka, a nie z ułomności tego systemu. Tym samym autor stara się uświadomić czytelnikowi, że kapitalistyczne ‚prawa rynku’ są najbardziej optymalne czy sprawiedliwe. W dalszych rozdziałach skupia się już na strategii radzenia sobie ze wspomnianymi bolączkami rynku.

Autor zauważa, że nie wszystkie zarzuty socjalistów są bezpodstawne, dostrzega więc w małym zakresie problem godności osoby ludzkiej (jak i jego grzesznej natury). Nie uważa jednak, że kapitalizm jest istotą zaistniałych patologii. Raczej zdaje się sugerować, że taka jest natura rynku i rządzące nim prawa czego zmienić się nie da.

Zważając, że autorem jest deklarujący się wolnorynkowiec, zaletą książki jest na pewno próba desakralizacji kapitalizmu. Uznanie kapitalizmu jako systemu niedoskonałego, posiadającego liczne niedociągnięcia to dobry pierwszy krok w stronę trzeźwej debaty na temat istoty problemów gospodarczych, z jakimi przyszło się nam w obecnych czasach borykać.

Przez fakt, że autor wciąż postrzega opisywaną rzeczywistość gospodarczą indywidualistycznie, nie odniósł się należycie do problemu godności człowieka i jego statusu ontycznego w systemie kapitalistycznym (tak jak to poczyniono w np. w encyklikach społecznych), co moim zdaniem uniemożliwiło poprawne umiejscowienie źródła piętrzących się sprzeczności sockapitalistycznej gospodarki. Żywię natomiast gorącą nadzieję, że książka „Zrozumieć kapitalizm” jest dla autora do takich rozważań pierwszym krokiem.

Tajemnice Pieniądza, recenzował: Tomasz Kaszura

 

Kościół a bankowość rezerw cząstkowych

Gdyby Kościół nie stracił decydującego wpływu na życie cywilizacji łacińskiej bankowość rezerw cząstkowych prawdopodobnie nigdy nie miałaby szansy zatriumfować.

Wielu teoretyków cywilizacji przekonuje, że od czasów Reformacji i Oświecenia na kontynencie europejskim wykształciła się zupełnie nowa cywilizacja. Miejsce wcześniejszej, chrześcijańskiej zastąpiła nowa, która przyniosła ze sobą kult człowieka i specyficznie pojętego rozumu. Ten nowy twór najwłaściwiej byłoby określać mianem cywilizacji pieniądza papierowego. Dlaczego właśnie tak?

Przede wszystkim dlatego, że to właśnie kreacja pustego pieniądza przy pomocy sektora bankowego zapewniła nowej, antychrześcijańskiej cywilizacji niespotykany sukces gospodarczy oraz uwiarygodniła ją w oczach mas. Przed nastaniem cywilizacji pieniądza drukowanego cywilizacja chrześcijańska miała w swoich rękach wiele atutów, jak choćby wspaniałą filozofię, architekturę, obietnicę życia wiecznego, czy też oparty na wolności model życia, których zazdrościły Europie inne cywilizacje. Reformacyjno-oświeceniowy zamach stanu zniweczył ten dorobek i nasz krąg kulturowy w dłuższej perspektywie byłby zapewne odrzucił próbę stworzenia nowej cywilizacji, gdyby nie ogromny sukces finansowy i gospodarczy osiągnięty głównie za sprawą powołanego w 1694 roku Banku Anglii. Instytucji tej udało się po raz pierwszy w dziejach ludzkości upowszechnić na całym świecie korzystanie z papierowych biletów bankowych, umożliwiających swobodną kreację pieniądza. Dzięki temu w Anglii doszło do wybuchu rewolucji przemysłowej, która z kolei doprowadziła do ogromnego skoku technologicznego i populacyjnego. Ów ogromny skok, nazywany też Wielką Konwergencją, stał się podstawowym atutem nowej cywilizacji, jej koronnym argumentem na rzecz dalszego trwania. Upadek tradycyjnych wartości na Zachodzie wynika właśnie stąd, że liderzy nowej, antychrześcijańskiej cywilizacji potrafią od dziesięcioleci ukazywać dawną cywilizację łacińską jako mniej doskonałą, bo nie potrafiącą poszczycić się taką masową produkcją dóbr jak współcześnie. Masy nie chcą już, aby Kościół był liderem i podporą cywilizacji, gdyż okres jego największych wpływów pod względem czysto materialnym wydaje się wyjątkowo ubogi w porównaniu do naszej epoki ogromnej podaży wszelkiego rodzaju dóbr i usług.

W średniowiecznej cywilizacji łacińskiej, której resztki są wciąż rozsiane po całym kontynencie europejskim i innych kontynentach, do których dotarli Europejczycy, bankowość rezerw cząstkowych była zjawiskiem marginalnym. Bankierzy udzielający pożyczek bez wiedzy depozytariuszy byli w zasadzie nieobecni. Zgromadzony w kruszcu majątek przetrzymywano na zamkach lub w klasztorach, dzięki czemu pieniądze „nie pracowały”. Pracowały jedynie na lokatach w gminach żydowskich lub u kupców, lecz w tego typu sytuacjach od samego początku było jasne, że powierzający swoje środki akceptuje fakt, że będą one wykorzystywane do różnorakich inwestycji. Bankierzy nie kreowali nowego pieniądza, bo nie mieli władzy bicia monety ani emisji prawnego, papierowego środka płatniczego.

Naczelnym grabarzem cywilizacji łacińskiej był oczywiście Marcin Luter, którego program przewidywał m.in. całkowitą likwidację życia klasztornego. Usunięto w ten sposób jedno z tradycyjnych miejsc składowania środków pieniężnych, tworząc jednocześnie popyt na usługi świeckich bankierów. Zmiana ta dokonała się w kluczowym momencie, ponieważ począwszy od XVI w. w Europie pojawiało się coraz srebra z Ameryki Południowej.

Kolejnym szalenie istotnym elementem, który przyczynił się do uwolnienia fiducjarnego „dżina z butelki” był bezprecedensowy wzrost władzy świeckiej i związana z nią centralizacja władzy. Dopóki cała Europa znajdowała się pod zwierzchnictwem władzy papieskiej, poszczególne państwa nie mogły w pełni rozwinąć skrzydeł. Reformacja przyniosła ze sobą utworzenie kościołów państwowych, które były w pełni podporządkowane władzy świeckiej. Oznaczało to, że chrześcijaństwo przestało pełnić w krajach protestanckich rolę hamulca powstrzymującego ekspansję władzy. Europa przestała być kontynentem małych ojczyzn i stała się areną zmagań wielkich imperiów.

Rozrost terytorialny europejskich państw był jednym z fundamentów bankowości rezerw cząstkowych, ponieważ systemy monetarne (i bankowe) przestały być lokalne i stały się globalne. Liczące w porywach do kilkunastu milionów mieszkańców średniowieczne państwa nie były w stanie dokonywać tak wielkich nadużyć w zakresie monopolu produkcji pieniądza jak późniejsze, liczące nawet kilkaset milionów imperia. W starej, podzielonej politycznie Europie efekt Cantillona (czyli zjawisko polegające na tym, że późniejsi użytkownicy nowo wyprodukowanych pieniędzy tracą kosztem tych, którzy wprowadzają je do użytku) był zawsze ograniczony do niewielkiej liczbowo społeczności. Władca psujący pieniądz bogacił się kosztem ludności, która później zubożała i płaciła przez to niższe podatki. W nowej cywilizacji imperiów kolonialnych użytkownikami europejskich walut stali się ludzie z całego świata, przez co negatywne efekty kreacji pieniądza rozlewały się po całym świecie. To nie przypadek, że Anglicy najchętniej płacili w Indiach swoimi własnymi banknotami…

System bankowości rezerw cząstkowych upowszechnił się w Londynie, w którym od blisko dwóch wieków tamtejsze elity robiły absolutnie wszystko, aby zniszczyć Kościół i jego wpływ na życie cywilizacji europejskiej. Oddziaływanie wiary zostało tam ograniczone do absolutnego minimum za sprawą masowego rabunku mienia kościelnego, wprowadzenia państwowego kościoła czy też krwawych prześladowań katolików dzięki czemu gdy w 1694 roku William Patterson uzyskał od Parlamentu zgodę na powołanie do życia pierwszego banku publicznego posiadającego monopol na działalność bankową w Londynie i okolicach oraz swobodną kreację pieniądza w całym kraju nie było żadnej siły intelektualnej ani religijnej, która byłaby w stanie się temu przeciwstawić.

Ufundowana przez Bank Anglii bankowość rezerw cząstkowych stała się możliwa dzięki potędze politycznej, gospodarczej i wojskowej angielskiego państwa, które było liderem protestanckiej międzynarodówki. Z naszej współczesnej, postreligijnej i zeświecczonej perspektywy konflikt protestanci-katolicy wydaje się dziś mało znaczący, lecz przez kilkaset lat w całej Europie trwała zacięta i krwawa rywalizacja o to, kto zdominuje losy kontynentu. Początkowo przewagę mieli naturalnie katolicy, lecz wojna 30-letnia (1618-1648) znacznie osłabiła ich pozycję. Śmiertelny cios protestanci zadali dopiero przy pomocy Banku Anglii i bankowości rezerw cząstkowych, gdyż od tego czasu uzyskali nad stroną katolicką przewagę finansową.

Do połowy XVII w. najpotężniejszym imperium na świecie było państwo Habsburgów, u szczytu potęgi nie ustępujące zbyt wiele potencjałem ludnościowym i terytorialnym późniejszemu Imperium Brytyjskiemu. Pomimo tego, iż przez blisko dwa wieki górowało nad całą resztą państw militarnie i finansowo (miało dostęp do całego srebra z Peru) nie wykształciło nigdy skrajnie zdegenerowanej bankowości rezerw cząstkowych. Tama pękła dopiero w momencie, gdy swoje własne imperium stworzyli angielscy protestanci. Obawiając się restauracji Stuartów i inwazji Francji wezwali na tron Wilhelma Orańskiego i jego żydowskich bankierów z Amsterdamu, a następnie rzucili wszystko na jedną kartę uruchamiając system masowego finansowego oszustwa przy pomocy papierowych banknotów. Nie sposób zrozumieć genezy upowszechnienia się bankowości rezerw cząstkowych bez tego skrajnie antykatolickiego kontekstu.

Bankowość rezerw cząstkowych zatriumfowała w Anglii, gdyż był to kraj, w którym doszło do co najmniej kilku antykościelnych rewolucji: rewolucji protestanckiej, rewolucji filozoficznej oraz rewolucji majątkowej. Na Wyspach Brytyjskich bardzo wcześnie zatriumfował filozoficzny empiryzm, przez co znikła potężna broń w postaci prawa naturalnego. Czczony dziś jako „ojciec współczesnej ekonomii” Adam Smith nawet nie zająknął się na temat skrajnie niemoralnej polityki Banku Anglii, gdyż przyjmując konwencjonalny charakter zasad etycznych nie widział w tym niczego złego.

Oszustwa bankowości rezerw cząstkowych nie potępili tym bardziej duchowni, którzy od dawna byli już na garnuszku państwa, a nie wiernych. Mieniem Kościoła rozporządzali wówczas członkowie arystokracji, którzy byli mocno zaangażowani w proceder kreacji pustego pieniądza jako akcjonariusze i członkowie rad nadzorczych spółek, które niczym grzyby po deszczu powstawały w ramach następujących po sobie finansowych euforii.

Nie ulega wątpliwości, że Kościół był główną siłą, która przez wieki powstrzymywała upowszechnienie się bankowości rezerw cząstkowych. I właśnie to wyjaśnia dlaczego obecna cywilizacja pieniądza drukowanego tak zawzięcie zwalcza wszystko, co związane z łacińskim dziedzictwem Europy.

autor artykułu: Jakub Wozinski. Publicysta, autor książek, tłumacz.

 

Metale szlachetne – Tomasz Nykiel

Wywiad z Tomaszem Nyklem, ekspertem ds. metali szlachetnych z firmy Kurowski Metals.

linki:

kanał youtube Złota Godzina:
https://www.youtube.com/channel/UCr_wix20uQt-T3tayKxNS5w

fanpage Złota Godzina:
https://www.facebook.com/ZlotaGodzina/

sklep Złota Uncja:
https://zlota-uncja.pl/pl/

strona firmy Kurowski Metals:
https://kurowskimetals.com/pl/

Fenomenologiczna ułomność współczesnego inwestora

Czy przyczyną kryzysu finansowego jest grzech? Dla wielu zwolenników ‚racjonalnego’ podejścia do zagadnień natury gospodarczej takie sugestie kojarzą się zwykle ze znikomym rozumieniem podstawowych pojęć ekonomicznych. Jednak interpretacja fenomenologia wcale nie stoi w sprzeczności z wnioskami analizy prakseologicznej.

Współczesny inwestor, pozbawiony podstawowej wiedzy z zakresu fenomenologii, często walczy z problemem mnogości możliwych sposobów interpretacji otaczającej go rzeczywistości. Ucieczkę od tyranii atakujących go faktów stara się odnaleźć w ‚racjonalizacji’ rzeczywistości zawierzając się całkowicie własnej subiektywności.

W takich okolicznościach inwestor zaczyna powoli ulegać tyranii relatywizmu, która staje się trudna do udzwignięcia. Poczucie bezsilności wobec nadmiaru napływających informacji doprowadza jego umysł do kapitulacji. Traci pewność siebie i albo popada w nihilizm albo zaczyna szukać ucieczki w ułomnych ideologiach, które co prawda są łatwe w implementacji i dają namiastkę obiektywnej struktury interpretacyjnej to ich konsekwencją jest w najlepszym wypadku podejmowanie działania, które skutkuje rozczarowaniem lub fałszywym poczuciem bezpieczeństwa.

Tak więc dzisiaj największym zagrożeniem dla inwestora to brak spójnej struktury interpretacyjnej, która warunkowałaby jego decyzje inwestycyjne. Do jakiegoś czasu taką spójną strukturę zapewniała kosmologia wczesnego chrześcijaństwa. Ten fenomenologiczny obraz świata był dla Europejczyków podstawowym narzędziem konstruktywnej eksploracji nieodkrytych zakamarków rzeczywistości. To biblijna symbolika była praktycznym narzędziem analizy złożonych systemów.

Przeciętny Europejczyk nie potrzebował skomplikowanego modelu matematycznego, aby przewidzieć zbliżający się kryzys gospodarczy. Informacje o rynku były przetwarzane fenomenologicznie, przez pryzmat archetypów. Wieża Babel, Sodoma i Gomora, Niniwa to tylko niektóre przykłady złożonego systemu ulegajacego degeneracji. Przyczyną jego upadku było zwykle zepsucie moralne mieszkańców, którzy podobnie jak współcześni nam ludzie zrezygnowali z prawdy o naturze rzeczywistości w celu czerpania krótkoterminowych, osobistych korzyści.

Inwestowanie powinno więc zaliczać się do pojęć czytelnych i zrozumiałych . Zostało jednak zrelatywizowane i pozbawione pierwotnej funkcji, którą jest – posługując się mniej redukcyjnym językiem fenomenologii – budowanie Królestwa Bożego na ziemi.

Libertarians, become saints!

My fascination with libertarianism started more than one year ago and it was ever since a great source of inspiration. Libertarian conclusions about economics, ethics, property rights and natural law seem in a lot of ways valuable and rational. As a Catholic, I believe that libertarianism is a groundbreaking ideological position that should be incorporated within the teaching of the Church the same way the thoughts of ancient Greeks were rationalized by St. Augustine and St. Thomas Aquinas. However, it has to be clearly reminded that libertarianism with all its wisdom is not fully compatible with Catholicism. Modern libertarianism according to Llewellyn H. Rockwell is:

„a political-ideological system that proposes a once-and-for-all escape from the trappings of left and right and their central plans for how state power should be used. Libertarianism is the radical alternative that says state power is unworkable and immoral.”

Rockwell further points out that:

„There are many varieties of libertarianism alive in the world today, but Rothbardianism remains the center of its intellectual gravity.”

These two comments reveal an ideological bias towards a conviction of possessing a reduced answer-to-all interpretation framework of reality and at the same time unmask the tendency towards fragmentation of this ideology within the libertarian community. Thus relativism seems to be the main problem of the libertarian thought and constantly undermines its productivity on the social ground.

Relativistic nature of libertarian ideology stems from its focus on individual freedom while ignoring its broader definition. Such anthropocentric definition of freedom is a dangerous reduction because it assumes the nature of evil can be externalized from an individual and reduced to the level of economic oppression. Paradoxically libertarians also claim that even though the state is the source of evil its eradication will not solve the problem of evil anyway.

This claim undermines the productivity of libertarian agenda. It is much more productive to assume that evil is a universal concept and that the tyrannical state is a result of corruptibility on the level of an individual that grows in a systemic manner. Only then would libertarians understand that the system of evil is not purely a matter of the state but of a more abstract concept that Catholics call a sin.

Because of this reason, Catholic saints should be regarded as exemplary individuals in a fight with the tyrannical state – they were able to crush evil with a bottom-up attitude cutting of the juicy veins that fed the political system. A primary example of such individual is Father Jerzy Popiełuszko who opposed the communist regime. Even though he was killed by the oppressor, eventually he became the hero of his generation and gave a much-needed confidence to those around him. He became a sacrificial lamb that freed everyone up from the tyranny of lies.

My great hope is that libertarians soon understand that the only productive way of resisting evil is to be like Christ. And stay assured that with as many saints as libertarians today no tyrannical state will face a chance of survival.

 

Sustainable market needs God

The concept of God, understood as an objective expression of highest ideal, is often misunderstood in the context of its relevance to a market economy. Common ideal helps to optimize actions of individuals within a given system without the need for a coercive state. As J. C. Wandemberg argues: 

„Sustainability can be defined as a socio-ecological process characterized by the pursuit of a common ideal. An ideal is by definition unattainable in a given time and space. However, by persistently and dynamically approaching it, the process results in a sustainable system.” Wandemberg

Throughout centuries religious systems were responsible for maintaining the integrity of a definition of a common ideal. This allowed markets to grow in a sustainable environment. An economist Jesus Huerta de Soto confirms this claim suggesting that:

Religion plays an important role in the life of an economy. It transmits from generation to generation certain patterns of behavior and moral traditions that are essential for the rule of law, which makes economic exchange possible. For example, if contracts are not kept, society can fall apart. Religion, not the state, is the primary means for imparting to us a sense of our obligations to keep our promises and to respect the property of others.

Catholics always insisted upon the integrity of the Church with Pope as the judge figure. This hierarchical system allowed to resolve dogmatic disputes within the Church community by means of the principle of authority. Oneness of the early Church enabled the European mind to build a common interpretative framework. Markets did not have to cope with burdens of ideological barriers and capitalism could thrive in the environment of private law, low taxes and voluntary contracts.

Fragmentation of the common ideal in European civilization through protestant reformation and later by enlightenment philosophers pushed western civilization into a more and more bureaucratic system that has been dependent on goal-oriented individuals focused on short-term survival:

„The restriction of effectivities/affordances gives rise to goal-seeking or „rational” individualistic behaviors as a requirement for short-term survival within this type of organizational structure and restrictive environment.” Wandemberg

Materialistic, debt-fuelled nation-states of today are a product of a ‚rational’ approach to economics. Short-term goals took priority over long-term planning. As a consequence future generations are currently at peril. Now is the time to once again revivify the source of sustainability that gave rise to western capitalist society – the concept of God. And I dare to believe that with a good combination of both humility and intellect this generation can make it happen.

Sources:

*Wandemberg, JC (August 2015). Sustainable by Design. Amazon. p. 122. ISBN 1516901789. Retrieved 16 February 2016.

The signs of the times

When Jesus preached about the coming Kingdom of Heaven the crowds were both shocked and surprised. People of Izrael so deeply rationalized their faith that their hearts turned into dead stones. Jesus commented:

„And in the morning, Today will be stormy because the sky is red and threatening.’ You know how to read the appearance of the sky, but you can’t read the signs of the times. ” Matthew 16:3

As it was with Jews 2000 years ago, Catholics with all the intellectual richness that Church theologians have left us, allowed for the law of God to turn into a dead stone. We rationalized all aspects of faith to such a degree that all of a sudden the truth is no longer living in our hearts. We could not defend our claims when enlightenment philosophers started to demolish the walls of the Church. For the past two centuries we have slowly designed our own collapse and now is the highest time to revivify our father from the belly of the beast. As Christ continued:

„A wicked and adulterous generation looks for a sign, but none will be given it except the sign of Jonah.” Matthew 16:4

When pride creeps into our minds only confrontation with a monster is what helps us see the world in a new light. A man has to be born again to enter the Kingdom of God. This means that the road to heaven leads through hell. And are we Catholics ready to take the swords of truth and face ultimate evil? For now, we behave like hobbits living in our comfy houses complaining about how miserable life has become. We sit indifferently while a huge beast is destroying the western civilization. Call to adventure is needed!

And fortunately, God gives us prophets like Jordan Peterson. I believe he reintroduced our generation to a natural, religious mode of thinking. In our lives, we can only orient ourselves properly if we understand the underlying symbolic meaning of reality. Even though we are proudly becoming increasingly intellectual our minds cry for the meaning of existence. Now there is no more time to waste. With help of our prophets, we need to translate biblical symbolism into a meaningful and practical vision of the world in order to avoid unnecessary suffering in the future.

We live in the times of chaos. Things are falling apart. The margin is being squeezed by excessive control of central authority. Monsters are slowly creeping out from their natural habitat. The Great Babilon is collapsing. We are witnessing a fall of yet another corrupt system but this time it is different because it happens worldwide. Once it collapses it will take down all the nation states with it. Next crisis will be so big that it might just as well be the last one.

But in this grim outlook, there is also a lot of hope. The new media is all about truth, authenticity, and decentralization. It looks like the long-anticipated revival of Logos is finally coming. A crisis might be just what we need for our civilization to be born again. Take courage and be prepared. When the time comes let the truth be your sword in the belly of the beast. Great treasure is at hand!

Prakseologia Wojtyły

Film oparty na fragmencie książki ks. Jacka Gniadka SVD „Dwaj ludzie z Galicji – koncepcja osoby według Ludwiga Von Misesa i Karola Wojtyły”.

Zapraszam do zapoznania się ze stroną internetową autora:
https://www.jacekgniadek.com/

Oraz do śledzenia wpisów na facebooku:
https://www.facebook.com/jgniadeksvd/

Książkę „Dwaj ludzie z Galicji” można nabyć tutaj:

https://merlin.pl/dwaj-ludzie-z-galicji-gniadek-jacek/2976439/?gclid=CjwKCAiA3JrQBRBtEiwAN7cEGqXH4Fzj9D5IMi7grGWvcxCwz9zwXIvc73sUbZANkH_ygscl95OOVxoCqAsQAvD_BwE&gclsrc=aw.ds