Czas niewolników – recenzja książki

 

Na rynku wydawniczym pojawiła się bardzo ciekawa pozycja książkowa. „Czas niewolników” Józefa Białka to moim zdaniem udana i niestety wciąż bardzo rzadka na nasze czasy próba odkłamania liberalnej narracji gospodarczej, która usprawiedliwia przestępczą działalność instytucji finansowych w naszym kraju.

Autor rozpoczyna od sprawy „frankowiczów”. Słusznie zauważa, że to po stronie bankiera oraz przedstawiciela władzy leży odpowiedzialność za tragedie życiowe tysięcy Polaków. O ile kredytobiorca nigdy nie może zostać zwolniony z używania rozumu, to nie jest on  ekspertem w zakresie działania rynków finansowych. Obdarza zaufaniem odpowiednie instytucje oraz organy władzy państwowej, które w majestacie prawa są zobligowane do realizacji dobra wspólnego obywateli. A udzielanie długeterminowych kredytów w obcej walucie dążeniem do dobra wspólnego na pewno nie jest. Podobnie zresztą jak hipoteczne zadłużanie obywateli w rodzimej walucie. Autor zauważa, że bardzo szybko staliśmy się narodem finansowych niewolników. Przeciętny człowiek, po silnym zastrzyku kredytowej heroiny, szybko zaczyna odczuwać głód, nie wytrzymuje napięcia i nierzadko popełnia samobójstwo. Co też dobitnie wykazują statystki, zaprezentowanie w pierwszym rozdziale.

Następnie autor przechodzi do kontekstu historycznego. Na tle wydarzeń ostatnich stuleci w telegraficznym skrócie opisuje proces przejmowania kontroli przez bankierów w mariażu z instytucjami państwowymi. Stawia tezę, że świat stał się dziś własnością zaledwie kilku korporacji. Trudno się z takim postawieniem sprawy nie zgodzić – kapitalizm jest upaństwowioną lichwą, najwyższą wartością jest kapitał a człowiek sprowadzony jest do zwykłego środka produkcji. To libido dominandi w najczystszej postaci – żądzi najsilniejszy.

Autor podsumowuje obecną sytuację układem sił geopolitycznych i w tym kontekście argumentuje możliwe, realne kierunki działania. Na poziomie jednostki drogą wyjścia z obecnej sytuacji ma być praca u podstaw, mobilizacja społeczna i stopniowe odkłamywanie propagandowego przekazu. I można by powiedzieć, że odnośnie porządku przyrodzonego to bardzo trafne diagnozy, dążenie do zwiększenia suwerenności, przemyślane sojusze strategiczne i rzetelna praca u podstaw to z pewnością sprawy istotne.

Jednak w tej całej układance zabrakło trochę rzeczowego odniesienia do spraw w moim odczuciu bardziej istotnych, mianowicie układu sił władz duchowych i związanych z tym implikacji. Geopolityka i działania banksterów to jedno, władza Kościoła to drugie. Można tutaj trochę odnieść wrażenie, że jeden, święty, powszechny Kościół nie jest znaczącym graczem na arenie krajowej i międzynarodowej! (jak i inne instytucje religijne). I chociaż dzisiaj społeczny wpływ religii został osłabiony, to należy stale podkreślać fakt, że jedyną instytucją, która jest w stanie wyciągnąć ludzkość z  obecnego globalnego, geopolitycznego impasu jest Kościół katolicki. Innej alternatywy nie ma – frakcja protestancka w mariażu z żydowską sama wykopała sobie dołek. Prawosławni są i zawsze byli ‚pod butem cara’. To katolicy są przyszłością świata i trzeba o tym dzisiaj przypominać w każdym wymiarze życia społecznego. Szczególnie dziś praca u podstaw musi odbywać się w pierwszej kolejności w samym Kościele, jego siła jest pierwszym gwarantem roztropnej realizacji dobra wspólnego obywateli.

Czytelników gorąco zachęcam do podjęcia tej rzeczowej, dobrze napisanej lektury, jednocześnie stwierdzając duchowy niedosyt, podobny do tego, o który przyprawia lektura „Wojny o pieniądz”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *