Kościół a bankowość rezerw cząstkowych

Gdyby Kościół nie stracił decydującego wpływu na życie cywilizacji łacińskiej bankowość rezerw cząstkowych prawdopodobnie nigdy nie miałaby szansy zatriumfować.

Wielu teoretyków cywilizacji przekonuje, że od czasów Reformacji i Oświecenia na kontynencie europejskim wykształciła się zupełnie nowa cywilizacja. Miejsce wcześniejszej, chrześcijańskiej zastąpiła nowa, która przyniosła ze sobą kult człowieka i specyficznie pojętego rozumu. Ten nowy twór najwłaściwiej byłoby określać mianem cywilizacji pieniądza papierowego. Dlaczego właśnie tak?

Przede wszystkim dlatego, że to właśnie kreacja pustego pieniądza przy pomocy sektora bankowego zapewniła nowej, antychrześcijańskiej cywilizacji niespotykany sukces gospodarczy oraz uwiarygodniła ją w oczach mas. Przed nastaniem cywilizacji pieniądza drukowanego cywilizacja chrześcijańska miała w swoich rękach wiele atutów, jak choćby wspaniałą filozofię, architekturę, obietnicę życia wiecznego, czy też oparty na wolności model życia, których zazdrościły Europie inne cywilizacje. Reformacyjno-oświeceniowy zamach stanu zniweczył ten dorobek i nasz krąg kulturowy w dłuższej perspektywie byłby zapewne odrzucił próbę stworzenia nowej cywilizacji, gdyby nie ogromny sukces finansowy i gospodarczy osiągnięty głównie za sprawą powołanego w 1694 roku Banku Anglii. Instytucji tej udało się po raz pierwszy w dziejach ludzkości upowszechnić na całym świecie korzystanie z papierowych biletów bankowych, umożliwiających swobodną kreację pieniądza. Dzięki temu w Anglii doszło do wybuchu rewolucji przemysłowej, która z kolei doprowadziła do ogromnego skoku technologicznego i populacyjnego. Ów ogromny skok, nazywany też Wielką Konwergencją, stał się podstawowym atutem nowej cywilizacji, jej koronnym argumentem na rzecz dalszego trwania. Upadek tradycyjnych wartości na Zachodzie wynika właśnie stąd, że liderzy nowej, antychrześcijańskiej cywilizacji potrafią od dziesięcioleci ukazywać dawną cywilizację łacińską jako mniej doskonałą, bo nie potrafiącą poszczycić się taką masową produkcją dóbr jak współcześnie. Masy nie chcą już, aby Kościół był liderem i podporą cywilizacji, gdyż okres jego największych wpływów pod względem czysto materialnym wydaje się wyjątkowo ubogi w porównaniu do naszej epoki ogromnej podaży wszelkiego rodzaju dóbr i usług.

W średniowiecznej cywilizacji łacińskiej, której resztki są wciąż rozsiane po całym kontynencie europejskim i innych kontynentach, do których dotarli Europejczycy, bankowość rezerw cząstkowych była zjawiskiem marginalnym. Bankierzy udzielający pożyczek bez wiedzy depozytariuszy byli w zasadzie nieobecni. Zgromadzony w kruszcu majątek przetrzymywano na zamkach lub w klasztorach, dzięki czemu pieniądze „nie pracowały”. Pracowały jedynie na lokatach w gminach żydowskich lub u kupców, lecz w tego typu sytuacjach od samego początku było jasne, że powierzający swoje środki akceptuje fakt, że będą one wykorzystywane do różnorakich inwestycji. Bankierzy nie kreowali nowego pieniądza, bo nie mieli władzy bicia monety ani emisji prawnego, papierowego środka płatniczego.

Naczelnym grabarzem cywilizacji łacińskiej był oczywiście Marcin Luter, którego program przewidywał m.in. całkowitą likwidację życia klasztornego. Usunięto w ten sposób jedno z tradycyjnych miejsc składowania środków pieniężnych, tworząc jednocześnie popyt na usługi świeckich bankierów. Zmiana ta dokonała się w kluczowym momencie, ponieważ począwszy od XVI w. w Europie pojawiało się coraz srebra z Ameryki Południowej.

Kolejnym szalenie istotnym elementem, który przyczynił się do uwolnienia fiducjarnego „dżina z butelki” był bezprecedensowy wzrost władzy świeckiej i związana z nią centralizacja władzy. Dopóki cała Europa znajdowała się pod zwierzchnictwem władzy papieskiej, poszczególne państwa nie mogły w pełni rozwinąć skrzydeł. Reformacja przyniosła ze sobą utworzenie kościołów państwowych, które były w pełni podporządkowane władzy świeckiej. Oznaczało to, że chrześcijaństwo przestało pełnić w krajach protestanckich rolę hamulca powstrzymującego ekspansję władzy. Europa przestała być kontynentem małych ojczyzn i stała się areną zmagań wielkich imperiów.

Rozrost terytorialny europejskich państw był jednym z fundamentów bankowości rezerw cząstkowych, ponieważ systemy monetarne (i bankowe) przestały być lokalne i stały się globalne. Liczące w porywach do kilkunastu milionów mieszkańców średniowieczne państwa nie były w stanie dokonywać tak wielkich nadużyć w zakresie monopolu produkcji pieniądza jak późniejsze, liczące nawet kilkaset milionów imperia. W starej, podzielonej politycznie Europie efekt Cantillona (czyli zjawisko polegające na tym, że późniejsi użytkownicy nowo wyprodukowanych pieniędzy tracą kosztem tych, którzy wprowadzają je do użytku) był zawsze ograniczony do niewielkiej liczbowo społeczności. Władca psujący pieniądz bogacił się kosztem ludności, która później zubożała i płaciła przez to niższe podatki. W nowej cywilizacji imperiów kolonialnych użytkownikami europejskich walut stali się ludzie z całego świata, przez co negatywne efekty kreacji pieniądza rozlewały się po całym świecie. To nie przypadek, że Anglicy najchętniej płacili w Indiach swoimi własnymi banknotami…

System bankowości rezerw cząstkowych upowszechnił się w Londynie, w którym od blisko dwóch wieków tamtejsze elity robiły absolutnie wszystko, aby zniszczyć Kościół i jego wpływ na życie cywilizacji europejskiej. Oddziaływanie wiary zostało tam ograniczone do absolutnego minimum za sprawą masowego rabunku mienia kościelnego, wprowadzenia państwowego kościoła czy też krwawych prześladowań katolików dzięki czemu gdy w 1694 roku William Patterson uzyskał od Parlamentu zgodę na powołanie do życia pierwszego banku publicznego posiadającego monopol na działalność bankową w Londynie i okolicach oraz swobodną kreację pieniądza w całym kraju nie było żadnej siły intelektualnej ani religijnej, która byłaby w stanie się temu przeciwstawić.

Ufundowana przez Bank Anglii bankowość rezerw cząstkowych stała się możliwa dzięki potędze politycznej, gospodarczej i wojskowej angielskiego państwa, które było liderem protestanckiej międzynarodówki. Z naszej współczesnej, postreligijnej i zeświecczonej perspektywy konflikt protestanci-katolicy wydaje się dziś mało znaczący, lecz przez kilkaset lat w całej Europie trwała zacięta i krwawa rywalizacja o to, kto zdominuje losy kontynentu. Początkowo przewagę mieli naturalnie katolicy, lecz wojna 30-letnia (1618-1648) znacznie osłabiła ich pozycję. Śmiertelny cios protestanci zadali dopiero przy pomocy Banku Anglii i bankowości rezerw cząstkowych, gdyż od tego czasu uzyskali nad stroną katolicką przewagę finansową.

Do połowy XVII w. najpotężniejszym imperium na świecie było państwo Habsburgów, u szczytu potęgi nie ustępujące zbyt wiele potencjałem ludnościowym i terytorialnym późniejszemu Imperium Brytyjskiemu. Pomimo tego, iż przez blisko dwa wieki górowało nad całą resztą państw militarnie i finansowo (miało dostęp do całego srebra z Peru) nie wykształciło nigdy skrajnie zdegenerowanej bankowości rezerw cząstkowych. Tama pękła dopiero w momencie, gdy swoje własne imperium stworzyli angielscy protestanci. Obawiając się restauracji Stuartów i inwazji Francji wezwali na tron Wilhelma Orańskiego i jego żydowskich bankierów z Amsterdamu, a następnie rzucili wszystko na jedną kartę uruchamiając system masowego finansowego oszustwa przy pomocy papierowych banknotów. Nie sposób zrozumieć genezy upowszechnienia się bankowości rezerw cząstkowych bez tego skrajnie antykatolickiego kontekstu.

Bankowość rezerw cząstkowych zatriumfowała w Anglii, gdyż był to kraj, w którym doszło do co najmniej kilku antykościelnych rewolucji: rewolucji protestanckiej, rewolucji filozoficznej oraz rewolucji majątkowej. Na Wyspach Brytyjskich bardzo wcześnie zatriumfował filozoficzny empiryzm, przez co znikła potężna broń w postaci prawa naturalnego. Czczony dziś jako „ojciec współczesnej ekonomii” Adam Smith nawet nie zająknął się na temat skrajnie niemoralnej polityki Banku Anglii, gdyż przyjmując konwencjonalny charakter zasad etycznych nie widział w tym niczego złego.

Oszustwa bankowości rezerw cząstkowych nie potępili tym bardziej duchowni, którzy od dawna byli już na garnuszku państwa, a nie wiernych. Mieniem Kościoła rozporządzali wówczas członkowie arystokracji, którzy byli mocno zaangażowani w proceder kreacji pustego pieniądza jako akcjonariusze i członkowie rad nadzorczych spółek, które niczym grzyby po deszczu powstawały w ramach następujących po sobie finansowych euforii.

Nie ulega wątpliwości, że Kościół był główną siłą, która przez wieki powstrzymywała upowszechnienie się bankowości rezerw cząstkowych. I właśnie to wyjaśnia dlaczego obecna cywilizacja pieniądza drukowanego tak zawzięcie zwalcza wszystko, co związane z łacińskim dziedzictwem Europy.

autor artykułu: Jakub Wozinski. Publicysta, autor książek, tłumacz.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *