Capitalism needs Christianity

Does capitalism need Christianity? Today’s guest David Gornoski gives several strong arguments to support this claim by focusing on anthropology and the christian ritual of sacrifice.

David is an entrepreneur, speaker and writer. He recently launched a project called A Neighbor’s Choice through which he teaches about the significance of Christ’s sacrifice. Please find the links below to follow David’s work.

Czy kapitalizm potrzebuje Chrześcijaństwa? Dzisiejszy gość David Gornoski odpowiada na to pytanie z perspektywy antropologii oraz chrześcijańskiego rytuału ofiary.

David jest przedsiębiorcą, mówcą i autorem pism. Niedawno zapoczątkował projekt Wybór Bliźniego, przez który naucza na temat znaczenia ofiary Chrystusa. Poniżej linki, pod którymi można śledzić działalność Davida.

http://aneighborschoice.com/

https://www.youtube.com/channel/UCJueQt-WKvL9CYDy2U7tfbQ

https://www.facebook.com/ANeighborsChoice/

Standard złota potrzebuje ofiary

Ludwig Von Mises rozróżniał dwa rodzaje monopolu na wolnym rynku, naturalny oraz sztuczny. Monopol sztuczny opiera się na stosowaniu przemocy wobec uczestników wolnego rynku. Służy ograniczaniu konkurencji przez co prowadzi do pogorszenia się jakości usługi lub produktu i skutkuje maksymalizacją zysków przez uprzywilejowanego przedsiębiorcę. Widać to bardzo bardzo wyraźnie w przypadku państwowego monopolu na emisję pieniądza.

W USA, od momentu powstania Rezerwy Federalnej w 1913 roku, ciągłe zwiększanie podaży pieniądza doprowadziło do drastycznego spadku siły nabywczej dolara. Jego dawne pokrycie w złocie, które niegdyś stanowiło naturalny hamulec dla zadłużania państwa, jest dzisiaj tylko mglistym wspomnieniem. Obecnie dług USA rośnie w bardzo szybkim tempie i pojawiają się powoli pomysły na całkowite zniesienia limitu zadłużenia państwa. Nieuchronnie dolar zmierza ku powolnej śmierci, zabierając ze sobą finansowy dorobek życia milionów amerykanów.

Ten niemoralny proceder monopolizacji pieniądza ma swoje początki w osłabieniu panowania Kościoła Katolickiego, który niegdyś ostro krytykował zubażanie ludności podatkiem inflacyjnym. Przykładem jest tutaj dorobek hiszpańskich scholastyków a w szczególności postać jezuickiego księdza Juana de Mariany, który w swoim „Traktacie o przemianie pieniądza” jawnie krytykuje zdzierstwo podatkowe oraz psucie monet:

„Jeżeli zaś książę nie jest władny nakładać podatków wbrew oporowi poddanych, ani ustanawiać monopoli na handel, nie jest też władny czerpać świeżych zysków z psutego pieniądza.”

Rewolucja protestancka jako pierwsza podminowała kościelne mury zachodniej Europy. W konsekwencji władza świecka zaczęła się stopniowo umacniać, co wkrótce zaskutowało zerwaniem z tradycją prawa naturalnego. Rezultatem jest współcześnie pogłębiająca się dyktatura relatywizacji moralnej, w ramach której nie istnieją stałe, niepodważalne prawa. Ustawodastwo definiowane jest w ramach zmiennej ‚konstrukcji społecznej’.

Zgodnie z wiarą chrześcijańską najbardziej produktywnym sposobem na walkę z relatywizmem moralnym jest ofiara, której zadaniem jest zgładzenie grzechu pierworodnego, adamowego zerwanie owocu z drzewa poznania dobra i zła. Skuteczność chrześcijańskiej ofiary w tym zakresie opisuje Rene Girard w swojej książce „Kozioł ofiarny”:

„Ujawniając ten mechanizm oraz całą jego mimetyczną otoczkę Ewangelie jawią się jako jedyna broń tekstualna, zdolna położyć kres zniewoleniu ludzkości przez systemy reprezentacji mitologicznej ustanowionej na fałszywej transcendecji ofiary.”

Postawa chrześcijańska zachęca więc do motywowanego miłością ofiarowania się prawdzie w celu zmuszenia oskarżycieli do konfrontacji z własnym sumieniem, przez bolesne doświadczenie wydarzającej się tragedii – cerpienia niewinnej osoby. To jedyny skuteczny sposób na eliminację patologii relatywizmu.

Na poziomie analizy monetarnej zniesienie monopolu pieniężnego przez mechanizm ofiary wymaga odwagi w rozważnym mówieniu prawdy o tragicznych skutkach, jakie niesie ze sobą monopol na emisję pieniądza. Demaskowanie szkodliwego wpływu sztucznej monopolizacji jest dla właściciela monopolu bardzo niewygodne i zagraża jego pozycji władzy. W takim kontekście mówienie prawdy oznacza dla jednostki konieczność konfrontacji z grupą interesów, która za pomocą represji i prześladowań ofiary zabiegać będzie o utrzymanie statusu quo.  Dobrowolna akceptacja prześladowań przez jednostkę w celu zwrócenia uwagii na niegodziwość właściciela monopolu jest niczym innym jak wyrazem bezinteresowanej miłości jednostki wobec bliźniego, oczywiście pod warunkiem, że podjęte przez nią działanie jest świadome i nie reprezentuje jedynie przejawu naiwności wobec instniejącego zagrożenia. Słowami Juan de Mariana:

„Bez wątpienia, niektórzy potępią mnie za śmiałość a inni za wybujałą pewność siebie. Ale, pomimo zagrożenia, nie zawaham się potępić rzeczy, które ludzie o większej roztropności i doświadczeniu ode mnie uważali za lek na całe zło.”

 

 

Filozofia vs państwo – trzy pytania do Jakuba Wozinskiego

Jakie są przyczyny umacniania się władzy państwa? Jakie idee leżą u podstawy silnych tendecji centralizacyjnych w bankowości? Wyjaśnia nasz najnowszy gość Jakub Wozinski, doktor filozofii, ekspert historii gospodarczej, autor takich książek jak „Dzieje Kapitalizmu”, „To nie musi być państwowe”, „Historia pisana pieniądzem” oraz tłumaczenia biografii amerykańskiego ekonomisty, Murray Rothbarda „Przeciw państwu” :

Czy popularyzacja tradycyjnej filozofii pozwoliłaby zwiększyć szanse na osłabienie władzy państwowej?

Myślę, że zdecydowanie tak, zazwyczaj patrzy się na dzieje jako na proces stopniowego wychodzenia ludzkości z ciemności z zacofania, z jakiegoś myślowego obskurantyzmu. A w rzeczywistości jeżeli przyjrzymy się tej historii nieco bardziej dokładnie, to zauważymy, że w przeszłości nie zawsze było gorzej, a współcześnie nie zawsze jest lepiej niż było poprzednio. Wydaje mi się, że filozofia tradycyjna, ta która była znana w Europie chrześcijańskiej, miała wbudowane w siebie wiele naturalnych hamulców dla rozrostu władzy państwa i niestety wraz z odejściem od tej filozofii, hamulce te zostały usunięte. Stało się to moim zdaniem przede wszystkim przez odrzucenie tradycji prawa naturalnego, poprzez odrzucenie tradycyjnej filozofii arystotelejskiej, później filozofii tomistycznej. Jak wiadomo filozofię tomistyczną odrzuciły przede wszystkim kraje protestanckie. W krajach protestanckich rozwinęła się silna władza państwa, tam dokonano szeregu zgubnych reform takich jak zmiana nauczania, poprzez wprowadzenie państwowej edukacji, państwowej opieki społecznej. Później kraje protestanckie zasłynęły negatywnie poprzez produkcji pieniądza przez państwo, przez system bankowy kraje protestanckie wprowadziły Europę i świat w epokę pieniądza drukowanego. Moim zdanie tego wszystkiego, przynajmniej w takiej skali nie byłoby gdyby Europa trzymała się swojej tradycyjnej filozofii, która tak jak wspomniałem miała naturalne predyspozycje do tego, żeby ograniczać władzę państwa, zwyczajnie poprzez to, że unikała kilku bardzo ważnych błędów i bardzo prostych błędów, które popełniły wieki późniejsze.

Na czym polegałoby sprzyjanie wolności poprzez powrót do tradycyjnej filozofii?

Musimy pamiętać, że tradycyjna filozofia powstała w bardzo wolnościowym kontekście. Jeżeli przypomnimy sobie jak wyglądała sytuacja polityczna w Grecji to musimy mieć na uwadze to, że Grecję tworzył archipelag różnego rodzaju małych państewek. Sparta wiecznie konkurowała z Atenami i z innymi państewkami. Dla starożytnych Greków sąsiednia Persja, która była wielkim imperium liczącym o wiele więcej mieszkańców, była synonimem barbarzyństwa dlatego, że była wielka, potężna, że była nadnaturalnie wielkim tworem. Grecy cieszyli się wolnościami, swobodami. Państwo było u nich słabe, dzięki temu wspaniale rozwinęła się u nich filozofia i teatr. Co niektórzy próbują dokleić, że zrodziła się tam również demokracja. Nie przydawałbym temu aż tak dużego znaczenia, natomiast to co było szczególnie istotne to to, że filozofia tradycyjna, szczególnie tak jak wyglądała ona w nurcie arystotelejskim, była swego rodzaju odwzorowaniem wolnościowej struktury politycznej tamtych czasów. Podobnie było w średniowieczu, kiedy nie mieliśmy do czynienia z żadnymi wielkimi państwami tylko ponownie z archipelagiem małych państewek, które wzajemnie ze sobą konkurowały. Wiadomo były już wtedy zakusy, żeby tworzyć silne ośrodki polityczne, ale Europa średniowieczna, która również wydała nurt filozofii tradycyjnej, o silnie realistycznym podejściu, również charakteryzowała się dużym rozdrobnieniem politycznym. To była niewątpliwie wielka zaleta tamtych czasów. Zwróćmy uwagę, że w średniowieczu nie było praktycznie żadnych utopistów. Byli nieliczni, pojedynczy, ale na nich patrzono jak na wielkich dziwaków. Tak naprawdę Ci utopiści, którzy w średniowieczu zaczęli się pojawiać, bardzo wpłynęli na tych którzy pojawili się w kolejnych wiekach, ale niestety to co jeszcze w średniowieczu uważane było za totalne wykolejenie, za wielkie odchylenie od normy, w późniejszych wiekach było już traktowane jako normalna i poważna propozycja intelektualna, filozoficzna. Filozofia tradycyjna w wydaniu chrześcijańskim miała to do siebie, że dzięki swojemu realizmowi starannie unikała wielu błędów, które popełniono w wiekach kolejnych. W oświeceniu mieliśmy wiele koncepcji niemających nic wspólnego z rzeczywistością. Próbowano przedstawić człowieka jako swego rodzaju maszynę, albo roślinę. Z kolei całe społeczeństwo przedstawiano jako organizm, którym można zarządzać tak jak lekarz zarządza ciałem.Mieliśmy też do czynienia z nurtami idealistycznymi, moim zdaniem najbardziej niebezpiecznymi. Byli filozofowie, którzy proponowali solipsyzm, czyli przekonanie, że istnieję tylko ja nic wokół mnie. Tych błędów starannie unikała filozofia średniowieczna. Te wszystkie błędy, o których wspomniałem, miały ten fatalny skutek, że bardzo ogarniczyły rolę filozofów jako tych, którzy byli w stanie swoimi teoriami ograniczyć pewne błędy, które były później forsowane przez władze państwowe, przez oficjalne ideologie władców państw. Całe zjawisko pozytywizmu, jako błędu filozoficznego, polegało też na tym, że świat bardzo zachłysnął się możliwościami jakie dawło korzystanie z nauk szczegółowych, z biologii, chemii, fizyki itd. Zaczęto upatrywać filozofię, szczególnie w dobie oświecenia jako komentarz do tego co mówią o świecie nauki szczegółowe. I zapomniano, że filozofia to zupełnie autonomiczna dziedzina wiedzy, która może abstrahować od co mówi biologia, fizyka lub chemia, ponieważ ma swoją własną metodę, ma swoje własne sposoby mówienia o świecie, o człowieku. O tym zupełnie zapomniano. I jeżeli chciano później, po odrzuceniu tradycyjnej filozofii uczyć się jak powinno funkcjonować społeczeństwo na podstawie tego co mówiła biologia, chemia, fizyka, astronomia, wspaniałe oczywiście nauki, nie chcę ich tutaj pomniejszać, ale to nie jest ich zadanie, żeby pouczały filozofię jaki kształt powinna przyjmować etyka czy też nauki polityczne. W związku z tym ta wielka tragedia, która dokonała się w ostatnich wiekach, po odejściu od tradycyjnej filozofii polegała na tym filozofia została zneutralizowana albo została wykrzywiona i na jej miejsce weszły inne nauki szczegółowe, które nie powinny mieć nic do czynienia z tradycyjnymi dziedzinami wiedzy, które regulują życie społeczne. Żeby podać tutaj konkretny przykład jakie miało to przełożenie na funkcjonowanie społeczeństwa, gospodarki i polityki… proszę pamiętać o tym co stało się na przykład z etyką. Etyka już od czasów greckich była jedną z podstawowych dziedzin filozofii, i uważano ją za dziedzinę wiedzy opartą na racjonalnych przesłankach, ale w czasach oświecenia metody te zostały porzucone. Tutaj szczególnie w świecie anglosaskim dokonało się to, że etyka została sprowadzona do pewnego rodzaju irracjonalnego zestawu przekonań, sądów a nawet przesądów. Zniszczono całkowicie racjonalną etykę. Oparto ją na uczuciach, na tym co w danym momencie człowiekowi wydawało się dobre. Był to oczywisty błąd, ale jeżeli filozofowie zaczęli głosić w okresie oświecenia, po dokonaniu dekonstrukcji tradycyjnej filozofii, taką jaką wcześniej uprawiano w Europie, jeżeli nie ma uniwersalnej etyki nie ma też uniwersalnych norm, których wszyscy muszą przestrzegać. W związku z tym władza państwa może nie napotykać większych ograniczeń, ponieważ ostatecznie zasady etyczne zdają się być czymś co ustalamy na bieżąco co jest pewnego rodzaju umową. Nie jest tak, że własność przynależy człowiekowi jako pewne uprawnienie naturalne tylko wszystkie zasady dotyczące między innymi własności są czymś co możemy sobie ustalić w sposób dosyć dowolny. I to był wielki błąd, który dokonał sie poprzez destrukcję tradycyjnej filozofii.

Na czym polega błąd filozofii oświeceniowej?

Myślę, że największy błąd filozofii oświeceniowej polegał na odejściu od filozoficznego realizmu. Mam świadomość, że to może brzmieć teraz abstrakcyjnie, ponieważ nie ma to bezpośredniego przełożenia na kształt życia społecznego, gospodarczego, ekonomicznego, ale warto pamiętać o tym co dokonało się na przestrzeni ostatnich wieków. Pierwotnie filozofia chrześcijańska była oparta na nurcie realistycznym, czyli głoszącym, że możemy poznać świat takim jakim on jest, człowiek jest istotą racjonalną, której dane jest poznanie świata. Dzięki temu poznaniu człowiek może kształtować rzeczywistość wokół siebie w oparciu o pewne fundamentalne wartości takie jak prawda, dobro i piękno. Niestety stało się tak, że ci filozofowie, którzy kwestionowali nurt realistyczny przekonywali, że świat nie jest taki jaki nam się wydaje. Człowiek nie ma do czynienia z rzeczywistością taką jaka ona jest, tylko z taką jaka mu się zdaje. Według filozofów istnieją pewne przeszkody, w człowieku samym, w jego aparacie poznawczym, niektórzy filozofowie mówili, że świat nie daje nam się poznać takim jakim on jest. Skutki praktyczne są takie, że filozofowie zawłaszczyli sobie, moim zdaniem błędnie, prawo do tłumaczenia jaka jest ta rzeczywistość. Odjęli zwykłym ludziom, niekoniecznie związanym z profesją filozoficzną prawo do kwestionowania jak jest. Stało się tak właśnie dlatego, i decydujący był tutaj wiek XVIII nazywany wiekiem filozofów, dlatego że filozofowie tamtych czasów przebywali dosyć liczne na dworach monarchów absolutnych, gdzie goszczono ich na wszelkiego rodzaju ucztach, gdzie z kolei monarchowie wygłaszali przemowy. Bardzo z resztą starali się przedstawiać jako niezwykle starannie wykształconych filozofów operujących najnowszymi nowinkami i nurtami. W tym momencie dokonała się bardzo kluczowa zmiana, ponieważ w tym też okresie całe szkolnictwo, uniwersytety, ale też szkoły niższego szczebla zostały odebrane kościołowi i stały się własnością państwa. Podstawowym więc skutkiem tego procesu rzeczywistość przestała być dana człowiekowi taką jaka ona jest, a zaczęli ją tłumaczyć opłacani przez państwo filozofowie, którzy byli w stanie wytłumaczyć wszystkie rzeczy, które czynili władcy, byli w stanie usprawiedliwić absolutnie wszystko, ubrać w odpowiednią szatę filozoficzną, oczywiście tłumacząc to wszystko, że świat musi na początku zostać poznany przez odpowiednie instrumentarium filozoficzne zapewnione właśnie przez nich i nie jest dane do poznania zwykłym szaraczkom lecz musi ją tłumaczyć opłacany przez państwo filozof, naukowiec. Była to jedna z głównych przyczyn, dla których dokonała się erozja tradycyjnych pojęć, wartości, racjonalnej etyki oraz praw naturalnych, ponieważ jeżeli wszystko jest takie jak przedstawiają to filozofowie na utrzymaniu państwa to poddani nie są w stanie w żaden zdecydowany sposób się temu przeciwstawić. Myślę, że był to największy i najbardziej zgubny błąd oświecenia, który pokutuje w sporej mierze do dziś. Musimy pamiętać, że nasz nurt wolnościowy, libertariański do dziś jest zanurzony w wielu błędach oświeceniowych. Cała tradycja myśli indywidualistycznej powstała w sporej mierze w świecie anglosaskim, gdzie tradycja oświeceniowa jest w dalszym ciągu bardzo mocna. Rys empirystyczny jest niezwykle silnie zakorzeniony. Moim zdaniem, na szczególną pochwałę zasługuje Rothbard, że wyłamał się z tej tradycji. Pokazał, że nie da się zbudować libertarianizmu w oparciu o oświeceniowe ruchu utylitarystyczne, czy też inne empirystyczne, które czynią z człowieka karykaturę. Rothbard bardzo silnie postawił na powrót do tradycyjnych pojęć i metod. Podczas gdy wszyscy wokół niego byli indukcjonistami, probabilistami on zwrócił się do tradycyjnie pojętej dedukcji, do pewnym niepodważalnych, niedających się zaprzeczyć praw. Sprzeciwił się też metodom matematycznym, które były w użyciu przez wielu ekonomistów i myślę, że to jest jego spora zasługa. Myślę, że to głównie on otworzył wolnościowcom oczy, że nie filozofia oświeceniowa a tradycyjna stanowi prawdziwe podglebie dla filozofii wolności. Dla filozofii, którą powinni wspierać wszyscy ci, dla których wolność jest czymś szczególnie ważnym.

Zachęcam do zapoznania się z książkami dzisiejszego gościa:

http://multibook.pl/pl/p/Jakub-Wozinski-Dzieje-kapitalizmu-25/7566

http://multibook.pl/pl/p/Jakub-Wozinski-Historia-pisana-pieniadzem/2354

http://multibook.pl/pl/p/Jakub-Wozinski-To-NIE-musi-byc-panstwowe/4114

 

Juan de Mariana SJ „Traktat o przemianie pieniądza”

Zdjęcie użytkownika Tajemnice Pieniądza.

Jezuicki ksiądz, Juan de Mariana SJ, żyjący w latach 1536-1624, wywodził się ze Szkoły Salamańskiej, w ramach której hiszpańscy scholastycy sformułowali wczesne podstawy teoretyczne dla austriackiej szkoły w ekonomii. W roku 1609, w swoim „Traktacie o przemianie pieniądza” Mariana jawnie skrytykował psucie pieniądza oraz zdzierstwo podatkowe dokonywane przez hiszpańskich urzędników:

„Jeżeli zaś książę nie jest władny nakładać podatków wbrew oporowi poddanych, ani ustanawiać monopoli na handel, nie jest też władny czerpać świeżych zysków z psutego pieniądza. Strategie te bowiem do jednakiego zmierzają celu: opróżnienia kieszeni ludu i napełnienia pieniędzmi
kufrów królewskich.”

Mariana zdawał sobie sprawę, że jego polemika doprowadzi do wielu kontrowersji, ponieważ środki na podtrzymywanie władzy centralnej w Hiszpanii pozyskiwane były głównie z ukrytego podatku inflacyjnego:

„W czasie kiedy zaczęło brakować w Hiszpanii pieniędzy a skarbiec został całkowicie wyczerpany przez wieloletnie wojny oraz przez wiele innych problemów, obmyślano wiele sposobów na zaspokojenie tego niedoboru. Między innymi, jednym z postanowień było obniżenie siły nabywczej pieniądza i to na dwa sposoby: pierwszy, przez podwojenie wartości dotychczasowego pieniądza, król zrobił dobry interes: zarobił połowę całej sumy, która była potężna -był to ogromny zysk! Po drugie, został wyemitowany nowy pieniądz z czystej miedzi bez dodatku srebra, które zwykle używane było do tej pory do producji pieniądza. (…) W ten sposób król zyskał ponad dwie trzecie.”

Świadomy kontrowersji jakie wywoła, jezuita postanowił opublikować traktat wpędzając się w wir niebezpiecznej debaty:

„Bez wątpienia, niektórzy potępią mnie za śmiałość a inni za wybujałą pewność siebie. Ale, pomimo zagrożenia, nie zawaham się potępić rzeczy, które ludzie większej roztropności i doświadczeniu ode mnie uważali za lek na całe zło.”

Postawa Juana de Mariana SJ jest dla mnie bez wątpienia aktem odwagi i stanowi wzór chrześcijańskiej ofiary.  U jezuity dążenie do prawdy stało na pierwszym miejscu, a jego postępowanie było w najmniejszym stopniu naiwne. Dla bardziej wnikliwych zamieszczam poniżej link do pełnego tekstu traktatu hiszpańskiego scholastyka:

http://www.marketsandmorality.com/index.php/mandm/article/viewFile/550/541

 

 

 

Upadł, upadł Wielki Babilon!

 

Osiemnasty rozdział biblijnej Księgi Apokalipsy mówi o upadku Babilonu, który jest symbolem potężnej, zdegenerowanej cywilizacji, zbudowanej na fundamentach relatywizmu moralnego.

“I głosem potężnym tak zawołał:
Upadł, upadł Babilon — stolica.
I stała się siedliskiem demonów
i kryjówką wszelkiego ducha nieczystego,
i kryjówką wszelkiego ptaka nieczystego i budzącego wstręt,
bo winem zapalczywości swojego nierządu napoiła wszystkie narody,
i królowie ziemi dopuścili się z nią nierządu,
a kupcy ziemi wzbogacili się ogromem jej przepychu
.” Apokalipsa św. Jana 18:2–3

Symbol ten według Biblii jest kluczowy i powinien być rozumiany jako rodzaj ludzkiej tendencji, która po wielu próbach zostanie w przyszłości przełamana. Apokalipsa św. Jana naucza, że kiedy Babilon zostanie pokonany zawita Nowa Jerozolima, miasto, w którym na wieczność królować będzie Bóg.

W Starym Testamencie pierwsze wzmianki o Babilonie pojawiają się w Księdze Rodzaju, gdzie mowa o Wieży Babel. Była to konstrukcja, która miała być świadectwem doskonałości ludzkiego rozumu.

“rzekli: Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi.” Księga Rodzaju 11:4

Budowy jednak nie ukończono, ponieważ wiedza jednostki na temat alokacji zasobów w gospodarce jest mocno ograniczona. Tworzenie silnie scentralizowanego systemu było więc skazane na porażkę a podtrzymywanie statusu quo wiązało się z koniecznością stosowania przymusu. Ucisk i tyrania dały początek niezadowoleniu i zubożeniu społeczności co ostatecznie doprowadziło do dezintegracji systemu.

Kolejno krytyka tyranicznego państwa zaprezentowana jest przez zniszczenie Sodomy i Gomory, niewolę egipską oraz upadek legedarnego miasta Babilon. Każdorazowo przyczyną upadku było odrzucenie obiektywizmu moralnego. Najbardziej wymowna w tej kwestii jest Księga Samuela:

A Pan rzekł do Samuela: Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą. Podobnie jak postępowali od dnia, w którym ich wyprowadziłem z Egiptu, aż do dnia dzisiejszego, porzucając Mnie i służąc innym bogom, tak postępują i z tobą. Teraz jednak wysłuchaj ich głosu, tylko wyraźnie ich ostrzeż i oznajmij im prawo króla, który ma nad nimi panować. “ 1 Księga Samuela 8:7–9

I powtórzył Samuel wszystkie słowa Pana ludowi, który od niego zażądał króla. Mówił: «Oto jest prawo króla mającego nad wami panować: Synów waszych będzie on brał do swego rydwanu i swych koni, aby biegali przed jego rydwanem. I uczyni ich tysiącznikami, pięćdziesiątnikami, robotnikami na roli swojej i żniwiarzami. Przygotowywać też będą broń wojenną i zaprzęgi do rydwanów. Córki wasze zabierze do przyrządzania wonności oraz na kucharki i piekarki. Zabierze również najlepsze wasze ziemie uprawne, winnice i sady oliwkowe, a podaruje je swoim sługom. Zasiewy wasze i winnice obciąży dziesięciną i odda ją swoim dworzanom i sługom. Weźmie wam również waszych niewolników, niewolnice, waszych najlepszych młodzieńców i osły wasze i zatrudni pracą dla siebie. Nałoży dziesięcinę na trzodę waszą, wy zaś będziecie jego sługami. Będziecie sami narzekali na króla, którego sobie wybierzecie, ale Pan was wtedy nie wysłucha.” 1 Księga Samuela 8:10–17

Dzieje Starego Testamentu przypominają więc nieustanne poszukiwanie sposobu na idealne państwo przez Naród Wybrany. Podnoszenie się i upadek Izreala mogą być interpretowane jako walka o lepsze jutro na drodze porażek i niepowodzeń. Narracja jest też pełna obietnic, wysiłek Izreala nie jest jałowy i ma zaowocować w przyszłości. Owocem tym miało być przyjście Syna Człowieczego, którego misją było zaprowadzenie na ziemi Królestwa Bożego. Tego rodzaju proroctwa musiały być jednak dla Izraelitów mało zrozumiałe. Można się domyślać, że oczekiwano raczej przyjścia potężnego króla, który zagwarantuje w końcu Izraelowi panowanie nad światem.

Postać Jezusa z Nazaretu nie wpisywała się w etos potężnego władcy. Jednak jego działalność ma wielki sens jeżeli założymy, że księgi Starego Testamentu są poszukiwaniem sposobu na eliminację relatywizmu, który symbolicznie zapoczątkował Adam zjadając owoc poznania dobra i zła. Dlatego z perspektywy Pisma Świętego droga do Nowej Jerozolimy musi skupiać się na walce z grzechem a nie na budowie potęgi politycznej.

Jak w takim razie i czy w ogóle Jezus nauczył nas gładzić grzech? Odpowiedź wydaje się ukrywać za przesłoną rytuału ofiary.

W Starym Testamencie zabijano baranka, którego śmierć miała działać ochronnie na całą społeczność. Pod tym pozornie barbarzyńskim aktem kryje się głeboko zakorzeniona prawda na temat ludzkiej natury. Od pradawnych czasów dramaturgia śmierci jednej osoby lub zwierzęcia pozwalała na ocalenie całej społeczności:

“…wojna i ofiara służyły pierwotnie temu samemu celowi — stłumieniu agresywnej energii, która mogła zniszczyć społeczność i skierowaniu jej na “zewnętrzny” obiekt, taki jak ofiara czy w przypadku wojny zewnętrzny wróg.”(Ehrenreich, “Rytuały Krwi”)

Do czasów Nowego Testamentu ludzkość zdecydowanie unikała odpowiedzialności za śmierć kozła ofiarnego, zrzucając odpowiedzialność samej jednostki. W ten sposób grzech nie był gładzony, a jednynie ‘przenoszony’. W przypadku śmierci Jezusa z Nazaretu dokonał się przełom:

“Nazajutrz (Jan Chrzciciel) zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł:
Oto Baranek Boży, który zgładzi grzechy świata.” (Jana 1:29)

Przez uznanie własnej winy za śmierć bohatera, jednostka zdała sobie sprawę, że wypieranie się odpowiedzialności nie jest najbardziej optymalnym sposobem na zwalczanie zła, trzeba zdławić je w zarodku, w sobie samym. Rene Girard w swojej książce “Kozioł ofiarny” analizuje znaczenie postępu jakim była ofiara Jezusa:

“Ewangelie ukazują nam wszystkie typy stosunków międzyludzkich, z początku trudnych do zrozumienia, głeboko irracjonalnych, które jednak po dokonaniu pełnej analizy mogą i powinny dać się ująć w jedną całość przy zastosowaniu tylko jednego czynnika mimesis.” Rene Girard “Kozioł Ofiarny”

Grzech od śmierci Jezusa wydaje się być na straconej pozycji. I rzeczywiście, kiedy spojrzymy na cywilizację jaką udało się do tej pory zbudować na fundamentach chrześcijańskiej ofiary, jesteśmy często pełni podziwu i niedowierzania co do przełomu, który dokonał się przez ostatnie dwa tysiące lat. Współczesnym przykładem produktywności nowej formy ofiary jest postać Aleksandra Sołżenicyna, więźnia radzieckich obozów pracy. W opiniontwórczej książce “Archipelag Gułag” dochodzi on do wniosku, że sam ponosi odpowiedzialność za piekło komunizmu, nie dopuszczając do oskarżenia konkretnej klasy, grupy etnicznej lub jednostki co zapewne dałoby początek kolejnej serii nieszczęść. Rozwiązaniem autora nie jest zrzucanie winy, ale przyznanie się do grzechu zaniedbania. To wielotomowe dzieło było jedną z kluczowych publikacji, które przyczyniły się do upadku ZSRR.

Według Biblii ofiara Jezusa jest początkiem panowania Królestwa Bożego, które nastało razem z jego przyjściem Syna Bożego, jest powolnym powrotem do adamowego Edenu. W Ewangelii Królestwo Boże porównywane jest do ziarna, które zasiał Jezus. Według wiary katolickiej istnieją dwa kolejne stany Królestwa Bożego, teraz i poźniej i dokonują się przez panowanie Kościoła na ziemi(Ch. Schönborn: “Królestwo Boże a Kościół niebiesko-ziemski”).

Apokalipsa Św. Jana jest opisem drogi jaką ludzkość będzie musiała przejść od śmierci Jezusa aż do Królestwa Bożego później. Jest to pełen symboli obraz zmagań z Babilonem. Pomimo potężnego postępu, ostatnie dwa tysiące lat były pełne tragedii, wojen i upadków. Potężne bestie XX wieku były bliskie doprowadzenia życia do zagłady. Obecnie Babilon znów triumfuje. Silnie scentralizowane państwa stały się aparatem ucisku. Relatywizacja moralna postępuje w konsekwencji czego potężny kryzys ekonomiczny wydaje się być nieuchronny. Czy upadek współczesnej nam bestii będzię ostatecznym rozrachunkiem z Babilonem? Ciężko w tym zakresie spekulować. Pozostaje nam jedynie głosić Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym i naśladować Jezusa ofiarując się prawdzie, co na pewno sprawi, że obiecane miasto Boga będzie o kilka słów bliżej nas.

“ Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką,
po obu brzegach,
drzewo życia, rodzące dwanaście owoców —
wydające swój owoc każdego miesiąca —
a liście drzewa [służą] do leczenia narodów.
Nic godnego klątwy
już [odtąd] nie będzie.
I będzie w nim tron Boga i Baranka,
a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali.” Apokalipsa św. Jana 22:2–3

Dlaczego smoki kochają złoto

Joseph Campbell, amerykański badacz mitologii komparatywnej, rozpoczyna pierwszy rozdział książki Potęga mitu w sposób następujący:

„Powiada się, że tym, czego poszukujemy, jest sens życia. Otóż nie sądzę, żebyśmy szukali właśnie tego. Myślę, że tym, o co nam chodzi, jest doświadczenie życia jako takiego tak, by nasze realne przeżycia na płaszczyźnie czysto fizycznej wywoływały rezonans w głębi naszej najbardziej wewnętrznej istoty i rzeczywistości, byśmy naprawdę doznali upojenia faktem życia”.

Na podstawie analizy mitologicznych schematów Campbell stwierdził, że człowiek jest istotą nastawioną na odkrywanie nowych terytoriów, poczuwa sens swojego istnienia jedynie w warunkach zrównoważonej eksploracji tego, co dla niej nieznane. Z perspektywy antropologicznej takie spojrzenie wydaje się bardzo racjonalne. Początki ludzkości to okres ciągłego zagrożenia egzystencjalnego, głównie ze strony drapieżników. Unikanie zagrożenia przez pozostanie w jaskini było słabą strategią na przetrwanie. Dlatego nasi przodkowie byli zmuszeni do ciągłej konfrontacji z niebezpieczeństwem. Przy odrobinie szczęścia, najdzielniejszym śmiałkom udawało się wyjść cało z potyczki z bestią. Taka jednostka była gloryfikowana i posiadała najlepszy status reprodukcyjny, co oznacza, że w dużej mierze płynie w nas dzisiaj krew pradawnych bohaterów. Ponieważ bohaterski indywidualizm był kluczowy dla przetrwania ludzkości, opowiadania o bohaterach były przekazywane z pokolenia na pokolenie, aby zaszczepić w potomkach niezbędny dla gatunku pierwiastek heroizmu.

Z biegiem czasu ustne przekazy, w procesie ewolucyjnej selekcji, uwzględniały tylko takie schematy działań oraz postaci, które z perspektywy przetrwania gatunku były najbardziej istotne i z czasem nabierały one cech archetypu. Dla przykładu smok jest przykładem postaci, w ramach której nastąpiła synteza wszystkich znanych człowiekowi zagrożeń. Z początku zagrożeniem były dzikie zwierzęta, głównie gady, ponieważ to one stanowiły zagrożenie egzystencjalne dla pierwszych ssaków i mocno zakorzeniły się w strukturach nerwowych naszych przodków, czego dowodzą ostatnie badania z zakresu neurobiologii[1].

W literaturze smok przedstawiany był jako istota bardzo inteligentna i przebiegła. Był potworem bez cnoty. Miał wzbudzać przerażenie i czujność. Często znajdował się w posiadaniu złota. W Hobbicie J.R.R. Tolkiena czytamy:

„Oto leży tu olbrzymi, czerwonozłocisty smok, pogrążony w głębokim śnie; z paszczy i z nozdrzy dobywa się pomruk i kłęby dymu, lecz podczas snu potwora ogień ledwie się tli w jego wnętrznościach. Pod nim, nakryte jego cielskiem i wielkim zwiniętym ogonem, (…) piętrzą się niezliczone drogocenne przedmioty (…). Smaug leżał ze złożonymi skrzydłami niby ogromny nietoperz, obrócony trochę bokiem, tak że hobbit widział jego ciało od spodu: długi, blady brzuch oprószony drogimi kamieniami i okruchami złota, które wbiły się mu w skórę od stałego wylegiwania się na tym łożu bogactw.”

Jordan Peterson tłumaczy powyżej opisaną symbolikę w swoim wykładzie na temat psychologicznych znaczeń historii biblijnych w następujący sposób:

„Smok jest straszną postacią, która gromadzi złoto. (…) to symboliczne przedstawienie drapieżnej natury tego, czego nie znamy, w połączeniu z potencjałem generowania nowego rodzaju informacji przez nieznane otoczenie”.

Smok gromadził złoto, ponieważ zyskało ono dla niego symbol pierwiastka, który jest w stanie dokonać pozytywnej transformacji otoczenia. Taka symbolika wynika z unikalnych właściwości złota, takich jak trwałość, wyjątkowy kolor, podzielność, oraz ograniczona podaż. Posiadacz dużej ilości żółtego metalu zwykle zapewniał sobie wpływy i posiadał większe szanse na przetrwanie. Mityczne historie o smokach przestrzegają również przed zbytnią centralizacją władzy i zbyt dużą chciwością, która prowadzi do wzrostu potęgi Lewiatana i ostatecznej destrukcji życia, czego współczesnym przykładem jest schemat funkcjonowania bankowości centralnej.

Jednak fakt, że złoto nabrało archetypowego znaczenia, jest często lekceważony wśród inwestorów i ekonomistów głównego nurtu, a to właśnie archetypy pozwoliły na proces aksjomatyzacji określonych norm etycznych. Dlatego uprzywilejowanie epistemologii wyjaśniającej sposoby przetrwania (biblijna epistemologia), a następnie korelowanie jej z konkretnym nurtem w naukach społecznych, jest dla mnie praktycznym podejściem do każdej analizy inwestycyjnej, ponieważ od samego początku określa kontekst dopuszczający najmniejszą możliwą relatywizację prawdy. Uważam, że ograniczanie się wyłącznie do pozytywistycznej metody poznawczej to uleganie smoczemu podstępowi, który ma na celu odwrócić naszą uwagę od prawdziwego blasku złota.

Jak stwierdził George Orwell, „Pojęcie obiektywnej prawdy powoli odchodzi w zapomnienie. Kłamstwa przejdą do historii”.

[1] Zob. Lynne Isbell, Snake Detection Theory, 2016Biologiczną podstawę archetypowych struktur próbował również udowodnić ojciec psychologii analitycznej Carl Jung, który zaobserwował u pacjentów chorych na schizofrenię oraz w marzeniach sennych innych pacjentów znaczące podobieństwa manifestujących się symboli i schematów działań. (Carl Jung, Archetypes and the collective unconcious)