Proletariat nowego millenium

 

Sytuacja współczesnego proletariusza wydaje się być beznadziejna. Nie dość, że jest wyciskany jak cytryna przez międzynarodowe korporacje, dzielnie wspierane przez instytucje zaufania publicznego i najwyższe organy państwa, to nierzadko w kręgach katolickich za posługiwanie się pojęciem proletariatu można prędko zostać osądzonym o szerzenie marksizmu lub teologii wyzwolenia. To zaiste wielki sukces ideologów kapitału. Dlatego na wstępie warto przywołać głos rozsądku. W artykule „Kardynał August Hlond w dobie kryzysu systemu” Śląskiego Kuriera WNET Prymas Hlond stwierdza, że:

Proletariat jest wynikiem zastosowania doktryn kapitalizmu liberalnego, który za jedyny cel uważał zysk, nie człowieka. Ten system, wzmocniony trustami, opanował prasę, opinię, nawet wpływy decydujące na politykę i tak przypieczętował los robotników jako niewolników zdanych na łaskę pieniądza.

Podobnie Henryk Kiereś, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w wykładzie „Socjalizm czy personalizm” proletariuszy opisuje następująco:

Kapitalizm doprowadził do zwyrodnień cywilizacyjnych. Pojawił się proletariat, warstwa upośledzona społecznie, ponieważ zmieniła się radykalnie struktura społeczna. Wydrenowano wieś, przyszły rzesze ludzkie do miast i jakoś o nich zapomniano. Pojawił się proletariat, od greckiego słowa proles – dziecko upośledzone społecznie, sierota. Czyli ci jako to się dzisiaj mówi wykluczeni.

Parafrazując powyższe wypowiedzi można bez większego zmieszania stwierdzić, że kapitalizm tzw. pierwotny, XIX wieczny, zwany również liberalnym, doprowadził do powstania warstwy upośledzonej społecznie, co jak wiemy z historii w rezultacie doprowadziło do rewolucji, podsyconej przez materialistyczną propaganę marksistów. Komunizm na stosunkowo krótki czas zatriumfował, jednak jako system był gospodarczo bardzo niewydolny i musiał prędzej czy pózniej upaść bądź nabrać pewnych cech gospodarki kapitalistycznej, aby móc rywalizować z amerykańskim imperializmem.

W rezultacie doszło do skompromitowania zarówno pierwotnej formy kapitalizmu jak i komunizmu. Proletariusz nie może być dzisiaj upodlony fizycznie, nie może również wzywać do krwawej rewolucji. Nie pozwala na to ‚dorobek’ historyczny. Niestety, nie oznacza to w żadnym razie rozwiązania problemu – indywidualizm triumfuje dzisiaj ze zdwojoną siłą i równie silnie przejawiają się tendencje kolektywistyczne. Jednak tym razem kapitaliści stosują bardziej wyrafinowane taktyki polegające na ogłupianiu i manipulacji, fałszywej obietnicy szczęścia materialnego. Produktem takie obróbki jest potocznie zwany pro-aborcyjny korposzczur, ubóstwiający własne ciało, bez głębszych relacji intymnych, przynależności do wspólnoty, więzi rodzinnych i z długą listą bankowych zobowiązań.

Tak pojmowany ‚produkt’ kapitalizmu prędzej czy później doznaje rozaczarowania i odczuwa głód więzi, wspólnotowości, bezpieczeństwa i poczucia przynależności. To wszystko odnajduje w dzisiejszej mutacji marksizmu pierwotnego, w swojej istocie również polegającej na buncie wobec wielkiego kapitału. Nowy kolektywizm także nosi sztandar rewolucji, szafując hasłami równości i wolności. Przejawia się w tłumnych manifestacjach ogłupionych i rozczarowanych mas, które przygotowują się na ofiarny rytuał. Czas pokaże jaki będzie finał tego zbiorowego szaleństwa. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *